RSS
 

Macierzyństwo jako próba psychoterapii kobiety.

16 sie
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Dlaczego kobiety są tak zdeterminowane w dążeniu do posiadania dziecka? Czy dążenie kobiety do posiadania dziecka jest ślepym dążeniem do zachowania gatunku czy też jest równie ślepym dążeniem do zaspokojenia jej własnych potrzeb emocjonalnych zaburzonych przez uzależniające relacje z matką?

Stosując moją hipotezę (o konieczności inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców) do opisu relacji emocjonalnych między rodzicami a dziećmi dochodzę do takich oto wniosków: brak inicjacji seksualnej dzieci według mojego modelu wywołuje u dzieci deficyt emocjonalnej wiedzy o życiu seksualnym. Dziecko tej wiedzy potrzebuje do poczucia własnej wartości by mogło świadomie i odpowiedzialnie podejmować w życiu wszelkie decyzje. Niedostarczenie dziecku tej wiedzy przez rodzica powoduje więc uzależnienie dziecka od rodzica (tak jak alkoholika od alkoholu) i patologiczny brak poczucia własnej wartości. Dorastające dzieci starają się ten brak wiedzy uzupełnić przez doświadczanie z osobami obcymi, by tę wiedzę posiąść, ale takie akcje skazane są na niepowodzenie, gdyż ci, z którymi doświadczają są, równie jak one, skażeni przez swoich rodziców. Zamiast więc zdobywania wiedzy toczy się walka o to, komu uda się zaspokoić siebie samego kosztem partnera, kopia relacji z domu rodzinnego.

W tej walce przewagą kobiety jest to, że w wyniku poszukiwania wiedzy może stać się matką dziecka, które całkowicie uzależnia od siebie od samego momentu poczęcia, i może całkowicie zrezygnować z uprawiania seksu z ojcem dziecka ponieważ swoje potrzeby może (i czyni to) zaspokajać wykorzystując bezbronne dziecko. Istnieje jeszcze drugi powód dla którego kobieta-matka zaczyna unikać współżycia z ojcem dziecka, a jest nim poczucie poniżania się z uprawiania seksu z partnerem. Kobieta-matka, która nie wyniosła z domu głęboko zakorzenionego poczucia własnej wartości (bo nie zrównała się z matką w akcie inicjacji seksualnej wśród rodziców) nie ufa partnerowi (bo też nie może mu ufać jako że i on nie przeżył inicjacji seksualnej w rodzinie) więc decyduje się na korzystanie z jego pomocy nie na zasadzie dobrowolnej współpracy lecz musi go sobie podporządkować i kontrolować jego postępowanie, gdyż nie ufa. W celu osiągnięcia tego celu wykorzystuje seks, a właściwie fakt, że może współżyć z partnerem pod kontrolą, nie czerpiąc ze współżycia satysfakcji ponieważ traktuje seks jak towar na sprzedaż. Jest to zwyczajna prostytucja małżeńska, która zamienia się stopniowo w piekło samoponiżenia, z którego kobieta stara się uwolnić odrzucając partnera. Robi to jednak w taki sposób aby to jego obciążyć poczuciem winy za to na co sama podświadomie się zdecydowała gdyż tak została bezwiednie wychowana przez swoją matkę, która taką właśnie praktykę stosowała w stosunku do swojego partnera. A dzieci uczą się przez obserwowanie, naśladowanie i doświadczanie z rodzicami jako swoimi pierwszymi i najważniejszymi autorytetami więc przejmują od rodziców wszystko, i dobre i złe.

Czy nie jest zatem macierzyństwo i jej relacje z dzieckiem próbą rozwiązania problemów emocjonalnych kobiety, które swój początek mają w jej błędnych relacjach z matką zakazującą inicjacji seksualnej córki w trójkącie matka-córka-ojciec? Nie tylko zresztą kobiety. Problem braku poczucia własnej wartości i niedojrzałości emocjonalnej w momencie opuszczania gniazda rodzinnego i zakładania własnej rodziny dotyczy dzieci płci obojga i wymaga rozwiązania systemowego, które można osiągnąć tylko przez zmianę paradygmatu wychowawczego. Jego esencją będzie wychowanie seksualne od kołyski połączone z inicjacją seksualną dzieci wśród rodziców w chwili osiągnięcia przez nie dojrzałości fizycznej i społecznej, przed założeniem nowych rodzin. Macierzyństwo przyśpiesza rozwój emocjonalny kobiety wychowanej według obowiązującej doktryny wychowawczej ale nawet samodzielność ekonomiczna nie dostarcza jej pełnego poczucia własnej wartości, którą można osiągnąć tylko przez zrównanie się z córki z matką w akcie inicjacji seksualnej. Ten deficyt jest trudny do wyeliminowania nawet przy zastosowaniu długotrwałej psychoterapii.

Podobnie rzecz się ma w trudnych relacjach między synem i zakazującym ojcem, dla którego zgoda na akt seksualny syna z matką podczas inicjacji wydaje się czymś upokarzającym (dla ojca), jest pozbawieniem go prawa do posiadania kobiety. A przecież ani kobieta-matka ani mężczyzna-ojciec nie są nawzajem swoją własnością lecz jedynie Stwórcami, opiekunami i wychowawcami swoich dzieci. A najważniejsza wiedza, którą mają dzieciom przekazać to wiedza o ich, rodziców, życiu seksualnym. Życie bez tajemnic to warunek nie pozbawienia dziecka przyrodzonej mu wolności. Dopóki dziecko będzie wychowywane w otoczeniu tajemnic dopóty będzie zmuszane przez swoich opiekunów do bycia ich niewolnikiem, którzy leczą swoje emocjonalne rany, wyniesione ze swoich domów rodzinnych, przy pomocy dziecka. Tacy rodzice traktują dzieci jak swoich zakładników w opisywanym wielokrotnie „syndromie sztokholmskim”.

Print Friendly
 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Gość

    15 października 2015 o 21:53

    Zastanawiam się, czy ja mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Czy próbujesz tutaj namawiać czytelników do kazirodztwa, dorabiając do tego ideologię?

     
    • Władysław Tarnawski

      30 grudnia 2015 o 16:51

      Kazirodztwo to emocjonalne zniewolenia dziecka przez rodzica. Inicjacja seksualna to emocjonalne wyzwolenie dziecka od rodziców. Dwie różne strony tego samego medalu. Różnica w tym, czy to rodzic wyciąga rękę po dziecko by zaspokoić swoje deficyty emocjonalne (kazirodztwo) czy też dziecko sięga po rodzica by przeżyć swój pierwszy raz w atmosferze zaufania i szacunku i jeszcze wielu innych pozytywów (inicjacja seksualna).

       
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×