RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Patologie’

Własność a niewiara we własne siły.

08 kwi

Chęć posiadania to indywidualne dążenie do zapewnienie sobie nadmiarowego dostępu do dóbr w stopniu przewyższającym możliwości innych ludzi. W przeszłości to dążenie było wynikiem fizycznej słabości człowieka w starciu z otaczającą go Naturą i dotyczyło szczególnie kobiety w okresie bezpośrednio po porodzie. Chęć posiadania jest również podyktowana brakiem zaufania do otaczających człowieka stworzeń co było/jest efektem braku wiary we własne siły i – słusznym skądinąd – przekonaniem, że inni chcą go wykorzystać uzależniając od siebie. Posiadając zatem więcej od innych może jednostka uzależnić od siebie innych członków społeczności i w ten sposób uczynić ich sobie podporządkowanymi, gotowymi jej służyć w zamian za miskę strawy.

Szczególną strategię w tym podporządkowywaniu sobie drugiego człowieka przyjęła kobieta, która podobnie jak i mężczyzna cierpi na brak poczucia własnej wartości z powodu kompleksu w stosunku do rodzicielki (poczucie niższości, kompleks Elektry). Nie ufając sobie nie jest w stanie zaufać również partnerowi, z którym spłodziła dziecko. Ale będąc niezdolną do równoczesnego opiekowania się dzieckiem i zapewnienia sobie i dziecku pożywienia jest przymuszona do współdziałania z mężczyzną by zapewnić przetrwanie sobie i dziecku. Będąc jednak nieufną w stosunku do mężczyzny stara się ona uczynić go sobie uległym i posłusznym jej woli oferując mu przyjemności seksualne. Musi być w tym zimna i wyrachowana aby nie zdradzić partnerowi swoich prawdziwych celów dla których uprawia z nim seks; nie jest również w stanie zaufać co prowadzi ją do znienawidzenia seksu oraz tego, z którym seks uprawia, zazwyczaj ojcem dziecka. Każdy handel, chociaż zyskowny bywa/jest upokarzający dla sprzedającego i takoż sprawa ma się z kobietą-matką, która odczuwa wstręt do seksu. Nie może się jednak przyznać przed samą sobą, że sama to obrzydzenie wywołała – przez brak wiary w swoje możliwości i nieufność do partnera – i manipulując mężczyzną spycha na niego poczucie winy ale tak by się nie zorientował w jej dziele.

W swej niepewności kobieta jest nienasycona i żąda od mężczyzny coraz więcej zapewnień jego oddania i podporządkowania się jej woli, w domyśle obawom o los dziecka, które on rozumie jako żądanie maksymalnego zabezpieczenia materialnego. Za wszelką cenę stara się więc zgromadzić jak najwięcej dóbr materialnych będąc przekonanym, że kobicie o to chodzi. Na dodatek jest gotów oddać jej wszystkie dobra materialne w zamian za uczucie miłości strony, którego ona skrzętnie dozuje aby przypadkiem nie zwolnił tempa gromadzenia zasobów materialnych, które wcześniej czy pózniej i tak – i to od wieków – stają się jej wyłączną własnością. Wszak w formalnie matriarchalnym społeczeństwie przekazywanie własności odbywało się w linii żeńskiej a dopiero wieki pózniej własność stała się udziałem mężczyzn w dobie obowiązywania tzw. patriarchatu, czyli męskiej dominacji w życiu publicznym czyli na zewnątrz rodziny (w środku rodziny, w życiu emocjonalnym rodziny nadal dominowała i dominuje kobieta).

Zdobywanie własności jest więc formą uzależnienia się kobiety od mężczyzny w zamian za męską uległość w stosunku do kobiety. Kobieta pozwala się „wykorzystywać” seksualnie mężczyznie w zamian za co otrzymuje od niego dobra materialne, które traktuje jako swoją niezbywalną własność. Uważa te dobra za jej należne za jej „poświęcenie” się dzieciom, za ich materialne zabezpieczenie. W okresie gdy rodzina wychowuje dzieci pędzi kobieta przed siebie, byle do przodu i byle więcej dóbr zdobyć „dla dzieci” a tak naprawdę chce zabezpieczyć przede wszystkim samą siebie ponieważ nadal, pomimo tyle doświadczeń historycznych i przemian społecznych nie wierzy we własne siły czując się nadal gorszą od swojej matki.

 

Każdy powinien sięgnąć Absolutu.

24 wrz

Rok 1994 był dla mnie rokiem wielkich wzlotów i upadków. Moja 17-letnia córka nieśmiało ale odważnie prosiła mnie w swoim krótkim liściku o to, że marzy o tym iż zanim założy własną rodzinę chciałaby przeżyć SZCZĘŚCIE RODZINNE. Nie od razu zdałem sobie sprawę z tego na co wskazała mi w tym liście chociaż z biegiem czasu uzmysłowiłem sobie że wskazywała mi na dysfunkcjonalność w naszej rodzinie, i miała do mnie tak wielkie zaufanie, że odważyła się powiedzieć mi o tym. Taka jej reakcja możliwą była dzięki temu, że wcześniej to ja zaufałem dzieciom bezgranicznie i bezwarunkowo. I chociaż moje zaufanie zostało po trosze wymuszone przez warunki, w których znajdowaliśmy się, to jednak moja otwartość na wsłuchiwanie się w głos dziecka została nagrodzona: córka postawiła przede mną zadanie rozwiązania zagadki i znalezienia przyczyny braku wolności, zaufania i szacunku w naszej rodzinie. Równocześnie dyskretnie, aczkolwiek nieświadomie, swoim zachowaniem dała mi wskazówkę w jakim obszarze życia rodziny i wychowywania dzieci powinienem szukać rozwiązania. Okazane przeze mnie dzieciom bezwarunkowe zaufanie i szacunek zaowocowało stworzeniem enklawy absolutnej wolności i partnerskich relacji między mną a dziećmi. W enklawie tej nie było pana – nie było też niewolników. Niestety w tym nieuświadamianym eksperymencie nie brała udziału moja żona (byłem wówczas sam z córką i młodszym synem w USA, gdzie dzieci uczyły się), która w tym czasie prowadziła rehabilitację naszego starszego syna w Polsce. Gdy dołączyła do nas zauważyła, że rodzina, w której ona dotychczas dominowała, i którą rządziła manipulując, wygląda inaczej. Przeraziło ją to, że musiałaby zrezygnować z centralnej roli, którą dotychczas zajmowała, i stać się równą wśród równych. Zorientowała się, że inicjatorami tego eksperymentu rodzinnego byliśmy ja i córka, więc dla zachowania dotychczasowego układu rodzinnego postanowiła nas skłócić co przyszło jej stosunkowo łatwo gdyż nić porozumienia między mną a córką była jeszcze wątła a ja nie byłem w wówczas jeszcze świadomym dominującej roli, którą żona faktycznie pełniła dotychczas w naszej rodzinie i nie zdawałem sobie sprawy z jej polityki. Gdy żona wróciła z dziećmi do Polski natychmiast przerwała mi przede wszystkim wszelką komunikację z dziećmi a następnie rozbiła rodzinę wyrzucając mnie z domu gdy przyjechałem do Polski.

To tyle tytułem wstępu aby naświetlić nieco tło mojej aktywności społecznej, której celem jest zbudowanie społeczeństwa ludzi wolnych, równych i solidarnych. Do tego by takie społeczeństwo zbudować potrzebne są jednak zaufanie we własne siły i szacunek dla samego siebie – by nie budować własnej pozycji na cudzym grzbiecie – oraz to samo w stosunku do każdego innego człowieka. I wszyscy muszą funkcjonować dokładnie w oparciu o te same zasady: zaufanie i szacunek to podstawy społeczeństwa egalitarnego. Jak jednak spowodować, by wszyscy ludzie respektowali i stosowali się do tych wspólnych wartości, których konsekwencje są tak dalekosiężne, że oznaczają praktycznie powstanie nowego gatunku Człowieka, który wyeliminuje z arsenału swoich zachowań przemoc i dążenie do dominacji. Dążenie do dominacji jest bowiem skutkiem braku zaufania; człowiek, który nie ufa obawia się by go nie skrzywdzono, by nie skrzywdzono jego wewnętrznego dziecka, i dąży do zapewnienia sobie bezpieczeństwa przez zdominowanie i podporządkowanie sobie innych po to by nie ufając czuł się bezpiecznym. Ale jego marzenie jest złudnym gdyż wszyscy inni odczuwają dokładnie to samo i każdy chce sobie zapewnić poczucie bezpieczeństwa, a jedyna droga, którą mu się wskazuje, prowadzi przez podporządkowanie sobie innych, czyli przez sprawowanie władzy. Totalna walka o dominację z powodu braku zaufania i szacunku dla siebie i dla innych ludzi. Zatem jak stworzyć Nowego Człowieka, który będzie spełniał kryterium szacunku i zaufania?

Może to zabrzmieć jak przechwalanie się ale mnie udało się odnalezć Drogę prowadzącą do stworzenia Nowego Człowieka, który zbuduje Nowy Świat, świat wolny od woli dominacji i podporządkowywania sobie innych. Bo świat wolny od dążenia do dominacji nad drugim człowiekiem to świat wolny od przemocy. Nasz świat jest światem pełnym rywalizacji, walki o bycie lepszym, o dominację nad drugim człowiekiem, a więc by odnalezć Drogę do wyzwolenia trzeba wpierw odnalezć przyczynę, która powoduje, że w miarę jak dorastamy jesteśmy coraz bardziej wdrażani do rywalizacji i walki o władzę, pozycję społeczną, bogactwo i inne całkowicie ulotne i błahe dobra od których się uzależniamy. Co sprawia, że w miarę jak dorastamy coraz bardziej stajemy się niewolnikami dóbr materialnych i zapominamy o duchu solidarności oraz wolności? Otóż przyczyna jest bardzo prosta: nasz powszechnie obowiązujący zakazowo-nakazowy system wychowawczy prowadzi do tego, że zamiast podtrzymania i utwierdzania w dziecku poczucia własnej wartości nieświadomi rodzice poniżają je łamiąc psychikę i czystość etyczną dziecka. Dziecko, które rodzi się wolne i ufne w stosunku do wszystkich, którzy je otaczają, zamienia się stopniowo w małego, drżącego o swoje bezpieczeństwo ludzika. Mechanizm łamania dziecięcej psychiki i podporządkowywania jej wyobrażeniom dorosłych, skażonych już nieświadomością naszych prarodziców, nazywa się ZAKAZ. Zakaz i tajemnica to najprostsze sposoby wdrażania dziecka do uległości i podporządkowywania go woli rodziców, to ćwiczenie do niewolnictwa – przede wszystkim umysłowego – by uczynić dziecko uległym woli rodziców i uzależnionym emocjonalnie od nich po to, by w przyszłości służyło im ono wsparciem w chwilach słabowitej starości, której się obawiają, gdyż… nie wierzą we własne siły. Ale nie tylko dlatego, chcą podporządkować sobie psychikę dziecka by mogli oni za jego pomocą realizować swoje niespełnione marzenia i tak je uformować, by umiało w przyszłym życiu walczyć o swoje. A przecież to nic innego jak nakazywanie uczestnictwa w „wyścigu szczurów” zajęcia w tym wyścigu dogodnej pozycji by posiąść jak najwięcej dóbr.

O tym, ku czemu prowadzi zakazowe wychowanie można by napisać wiele, a nie o to przecież chodzi w tym krótkim eseju. Niby nie na temat a jednak to wciąż to samo. Bo dzięki temu, że nauczyłem się słuchać dzieci i rozumieć to czego one same nie potrafiły wypowiedzieć słowami odtworzyłem historię rozwoju Życia i stałem się Świadomym Ojcem. Uświadomiłem sobie jak powinno przebiegać wychowanie dziecka w rodzinie, kim powinni być dla niego rodzice i czego ono od nich oczekuje. Zasady do których dotarłem dokonując autoanalizy są niezwykle proste i oczywiste, jeżeli spojrzeć na nie bez uprzedzeń i ograniczeń narzuconych nam przez tradycję zbudowaną na nieświadomości naszych praszczurów i kontynuowaną a nawet „wzmacnianą” przez pokolenia nieświadomych destruktorów przygotowujących się nieświadomie do pokonania przemocy nieświadomej przemocą świadomą.

A zasady te są bardzo proste. Dziecko uczy się obserwując, naśladując i doświadczając ze swoimi rodzicami bądz opiekunami. Ponieważ karmiąc je i opiekując się nim zapewniają mu oni bezpieczeństwo, więc ufa im ono bezgranicznie i stają się oni dla niego pierwszymi i najbardziej zaufanymi Autorytetami, od których, i z którymi uczy się wszystkiego. Uczy się również rzeczy złych jeżeli tak oni postępują. Ucząc się od nich zdobywa wzorce postępowania dla swojego przyszłego samodzielnego życia. Ponieważ jest dziecko bardzo bystrym obserwatorem więc buntuje się gdy dostrzega sprzeczność między tym czego rodzice uczą je werbalnie a tym jak sami postępują w danej sprawie, ale nie mając jeszcze swoich własnych wzorców dziecko akceptuje w końcu to jak rodzice postępują gdyż obowiązuje w nauczaniu prymat doświadczenia. Dzięki wychowaniu zdobywa dziecko zestaw wzorców potrzebnych do samodzielnego funkcjonowania i podejmowania decyzji w swoim samodzielnym życiu a w szczególności w dziedzinie najważniejszej, z punktu widzenia przetrwania gatunku i przetrwania Życia, czyli w dziedzinie życia seksualnego. Życie seksualne powinna więc cechować świadomość i odpowiedzialność za skutki uprawiania seksu czyli odpowiedzialność za prokreację, a co za tym idzie dorastający młody człowiek powinien być dobrze przygotowany przede wszystkim do życia w rodzinie.

Nie wdając się na razie dalej w wywody natury etyczno-filozoficznej przejdę do samego sedna mojego opracowania. Każde pierwsze dziecięce doświadczenie jest doświadczeniem najważniejszym gdyż tworzy ono w psychice (świadomości) dziecka wzorzec zachowań dla postępowania w analogicznej sytuacji w przyszłości. Wzorce powinny być przekazywane dziecku przez osoby zaufane, osoby będące dla dziecka autorytetami, które przekażą dziecku wiedzę godną polecenia, bez cienia niepewności, w zaufaniu i szacunku. I powinny tę wiedzę przekazać w doświadczeniu gdyż uczymy się przez doświadczenie a nie przez opowiadanie o doświadczaniu. Jak już powiedziałem najważniejszą sferą naszego życia jest życie seksualne, gdyż służy ono przetrwaniu gatunku i jego Świadomości, a wszystkie inne sfery naszej aktywności są tej jednej szczególnej dziedzinie podporządkowane i są wobec niej służebne. Dlatego Pierwsze Doświadczenie Seksualne czyli INICJACJA SEKSUALNA powinna być szczególnie chronione i odbyć się w sterylnych, a nie przypadkowych, warunkach jak to się dotychczas odbywa. To jakże istotne doświadczenie powinno więc dziecko odebrać od swoich Autorytetów czyli od rodziców bądź opiekunów, którym ufa i którzy są jedynymi, którzy nie zechcą wykorzystać i nadużyć zaufania dziecka.

Akt inicjacji seksualnej to przekazywanie „wiedzy w pigułce”. Przekazywanie wiedzy to właśnie nic innego jak tworzenie wzorca zachowania. Inicjacja, w której uczestniczą obydwoje rodzice dziecka to właśnie praktyczne, czyli przez doświadczenie, przekazywanie dziecku wiedzy o wzajemnych relacjach, o zaufaniu i szacunku między kobietą i mężczyzną. To doświadczenie zjednoczenia się obojga płci w akcie potencjalnego przekazywania życia. I nie ma to być akt inicjowany przez rodziców lecz przez dziecko; rolą rodziców jest jedynie uświadomić dziecku taką możliwość natomiast decyzja należeć musi do dziecka. Decyzja o podjęciu inicjacji seksualnej z rodzicami jest równocześnie pierwszym aktem Wolnej Woli wyrażonym przez dziecko. W tym akcie dziecko otrzymuje – od rodzica tej samej płci – wskazówkę co do tego jakiego partnera ma poszukiwać: godnego zaufania i szacunku, odpowiedzialnego i wierzącego we własne siły, wolnego od uzależnień emocjonalnych nie dążącego do dominacji, gdyż tylko taki partner zapewnia wspólne i zgodne wychowywanie następnego pokolenia gwarantując w ten sposób trwanie Życia. Akt inicjacji dziecka wymaga od obojga jego rodziców stanu najwyższej świadomości, świadomości Absolutu, gdyż w każdym innym przypadku doprowadzić może jedynie do kazirodczego uzależnienia dziecka od nich. I to była wiadomość, którą przekazała mi moja córka prowokując mnie bardzo delikatnie seksualnie, że jest gotowa współżyć ze mną. Oczywiście do żadnego zbliżenia fizycznego między nami nie doszło gdyż nie wyobrażałem sobie wówczas takiego aktu (a było to w roku 1994). Poza tym wtedy nie wyobrażałem sobie nawet tego, by dorastające dziecko mogło chcieć doświadczyć seksu z rodzicem. Dopiero po rozpadzie rodziny i złożeniu wszystkich szczegółów naszego wcześniejszego życia uświadomiłem sobie jak powinno wyglądać wychowanie dzieci do życia w rodzinie.

Akt inicjacji seksualnej dziecka wśród rodziców jest ponadto bardzo ważnym z punktu widzenia osiągnięcia filozoficznej wolności przez zrównanie się ze Stwórcą (rodzicem) i stanie się osobnikiem całkowicie umysłowo niezależnym zdolnym do podejmowania samodzielnych i odpowiedzialnych decyzji. Jest to sięgnięcie przez dziecko zakazanego Absolutu za zgodą partnera tego Absolutu, czyli biblijne osiągnięcie zbawienia przez Człowieka za zgodą Boga-Stwórcy (rodzica) i stanie się samemu Absolutem. Zaś zakaz inicjacji seksualnej jest biblijnym grzechem pierworodnym nieświadomego Stwórcy, który nie wiedział jak wychowywać swoje potomstwo, gdyż nie miał się tego od kogo nauczyć ponieważ był pierwszym. Akt inicjacji seksualnej to – według mojej interpretacji – korzeń drzewa wiedzy i życia wiecznego; to również uzyskanie zdolności bezwzględnego odróżniania Prawdy od Fałszu.

O patologiach psychicznych, somatycznych i społecznych, które są następstwem zakazu inicjacji seksualnej dziecka w domu rodzinnym wśród rodziców napiszę innym razem.

Władek Tarnawski

Ostrowina, 24 września 2016.

 

Zakaz – patologia – rozwiązanie.

12 sie

W warstwie psychologicznej przestępstwo można określić jako próbę podwyższenia poczucia własnej wartości poprzez dokonanie czynności zakazanej (zabronionej) ale w taki sposób aby uniknąć kary grożącej za złamanie obowiązującego zakazu. Zakaz jest aktem poniżenia człowieka przez tego, który zakaz ustanowił. Jest bowiem zakaz okazaniem braku zaufania i szacunku drugiemu człowiekowi. Na szczególną uwagę w tym względzie zasługują relacje rodzice-dzieci i obowiązujące w tych relacjach zakazy seksualne.

Skąd się bierze brak poczucia własnej wartości, czy jest zjawiskiem powszechnym i czy istnieje sposób na uwolnienie się od niego? Z moich badań wynika, że brak poczucia własnej wartości jest następstwem nierozwiązanego kompleksu Edypa – w przypadku mężczyzn – lub kompleksu Elektry – w przypadku kobiet, a kompleksy te mają podłoże seksualne.

Zmuszony sytuacją rodzinną oraz dzięki wskazówkom uzyskanym od moich dzieci zwróciłem swoje zainteresowania w kierunku zakazanych relacji seksualnych między dziećmi i rodzicami. Okazało się, że rozwiązanie problemu kompleksu Edypa/Elektry tkwi w usunięciu zakazu relacji seksualnych między dzieckiem i rodzicami, i zezwolenie na inicjację seksualną dziecka właśnie z rodzicami, w trójkącie „rodzice+dziecko”, na życzenie (żądanie) dziecka.

Inicjacja seksualna dziecka w trójkącie „rodzice+dziecko” jest dla  dziecka – w sferze filozoficznej i psychologicznej – jedynym i niepowtarzalnym:

  • aktem praktycznego przekazania dziecku przez rodziców „wiedzy o życiu”;
  • aktem poznania przez dziecko Stwórcy (Boga);
  • aktem zrównania się dziecka z jego Stwórcą w sensie przekazania wiedzy;
  • aktem osiągnięcia świadomości Absolutu czyli Stwórcy;
  • praktyczną lekcją emocjonalnych relacji zaufania i szacunku (miłości) między rodzicami, czyli dwoma składowymi Stwórcy;

 

Jednym słowem jest inicjacja doświadczalnym sięgnięciem po Absolut i jest „przekazaniem pałeczki” w sztafecie podtrzymania (kontynuacji) życia gatunku oraz nieskończonego Bytu, którego żyjący gatunek jest emanacją.

Odwracając kolejność analizy zacznijmy od zakazu i pierwszego wniosku, który wypływa z – nie tylko biblijnego – nakazu: „traktuj bliźniego swego jak siebie samego”. Zakaz stosowany przez rodziców wobec dziecka zamiast relacji równości dziecka i rodziców tworzy między dzieckiem a rodzicami relację nierówności, „gorszości” a więc poczucia niższości dziecka w stosunku do rodziców. Dziecko chce się z tej relacji uwolnić ale bez woli rodziców (zgody na inicjację seksualną w trójkącie z rodzicami) nie jest w stanie samodzielnie się uwolnić z tej poniżającej relacji.

Poczucie niższości dziecka w stosunku do rodzica jest zaczątkiem niewolniczych relacji w rodzinie (uzależnienia emocjonalne –dziecko nie otrzymało od rodziców oczekiwanej wiedzy) oraz w społeczeństwie ze wszystkimi patologicznymi konsekwencjami tych fałszywych relacji rodzinnych.

Zakaz oraz strach, długotrwały strach, który ma miejsce przy łamaniu zakazu, staje się przyczyną zaburzeń emocjonalnych, które powodują zaburzenia hormonalne. Te zaburzenia hormonalne produkują następnie
toksyny, które oddziałują na płód w pierwszych chwilach po zapłodnieniu wywołując zmiany informacji zwanej genetyczną i powodujące, w wielu przypadkach, znaczne zmiany rozwojowe płodu. Wyniki moich obserwacji
oraz moich osobistych doświadczeń wskazują na to, że zdjęcie łatki kazirodztwa z inicjacji seksualnej dziecka w trójkącie z rodzicami doprowadzi do wyeliminowania wszystkich patologii: psychicznych, biologicznych i społecznych.

Władysław Tarnawski
Ostrowina, 6 luty 2016

 

Parkinson, Alzheimer i takie tam…

25 lip

Ośrodkowy układ nerwowy jest holistycznym tworem materialno-informacyjnym. Informacja i procedury jej przetwarzania są przechowywane w materii, której działanie nadzorują. Dokładnie tak jak samo w systemie komputerowym, którego pierwowzorem – zresztą – jest żywy organizm. Możemy więc porównywać funkcjonowanie tych dwóch tworów, jednego ożywionego i drugiego nieożywionego.

Działanie systemu komputerowego można zakłócić wprowadzając doń błędne lub szkodliwe oprogramowanie albo też dokonując zniszczeń materialnych (np. w pamięci komputera). Komputery nie posiadają jeszcze zdolności regeneracji ubytków fizycznych ale autoregeneracja i usuwanie szkodliwego oprogramowania są coraz bardziej zaawansowane poza jednym przypadkiem, który dotyczy błędnych danych początkowych (rozruchowych) systemu, których zalążkiem może być wirus. Nie można też zregenerować systemu jeżeli szkodliwe oprogramowanie wywołało destrukcję materialnych składników systemu. By pozbyć się wirusa i uwolnić system od skutków jego działania należy go wpierw zidentyfikować a następnie wpisać właściwe dane początkowe.

W przeciwieństwie do systemu komputerowego organizmy żywe cechują się – w pewnym zakresie – zdolnościami regeneracyjnymi w sferze materii jeżeli tylko uda się w nich przywrócić swobodny przepływ informacji i funkcje regulacyjne. Wpierw jednak o tym jak materia i oprogramowanie oddziałują na siebie wzajemnie. Ponieważ informacja jest ściśle powiązana z materią więc w przypadku błędnego oprogramowania zarządzającego organizmem będzie działało destrukcyjne dodanie sprzężenie zwrotne powodujące wzajemne wyniszczanie się materii i oprogramowania. Błędy oprogramowania będą wywoływać „dziury” w materii a te z kolei będą „wzmacniać” błędy w danych i procedurach zarządzających (świadomości/nieświadomości).

Pojawia się pytanie: Czy można zatrzymać proces degradacji organizmu, a głównie systemu nerwowego odpowiedzialnego za przepływ informacji i regulację? Czy zaczynać od naprawy materii bez usunięcia wad w oprogramowaniu czy też zacząć od naprawy oprogramowania a naprawę materii jedynie wspomagać? Czy można w ogóle trwale zatrzymać i odwrócić proces degradacji bez usunięcia błędu(ów) w oprogramowaniu organizmu? Według mojej wiedzy nie jest możliwym utrwalenie i ustabilizowanie procesu auto-naprawczego jeżeli nie usuniemy wirusa Umysłu, gdyż będzie się on odradzał i powodował odnawianie zniszczeń już zaleczonych.

W tym momencie należy się zastanowić czym jest wirus Umysłu powodujący degradację systemu nerwowego. Czy jego praźródłem jest materia czy też zapis informacyjny? Czy stan początkowej nieświadomości Umysłu mógł być zalążkiem działań autodestrukcyjnych? Czy dążenie pustego Umysłu do poznania samego siebie, czyli dążenie do zmiany stanu świadomości można traktować jako formę auto-przemocy? Jeżeli wywód ten ma sens to nieświadomość jako początkowy stan Umysłu jest stanem błędnym (fałszywym) a celem działania Umysłu będzie dążenie do zmiany tego stanu nawet za cenę przemocy. Dązenie do poznania (samopoznania) Umysłu stanie się Celem jego działania zaś zakaz poznania będzie wirusem Umysłu.

Poznanie jest możliwe tylko przez Doświadczenie. Pałający chęcią poznania pusty Umysł stwarza Materię by za jej pośrednictwem doświadczyć samego siebie. Ale jest to doświadczenie niekompletne, więc w następnym ruchu Umysł (obserwator) koryguje swoją wiedzę o samym sobie i konstruuje następne doświadczenie. I tak w kolejnych krokach wykorzystując sprzężenie zwrotne buduje ewoluującą Rzeczywistość, która jest splątaniem Materii i Świadomości. Niestety cała konstrukcja Rzeczywistości została osadzona na fałszywym, chociaż niezbędnym(!) założeniu, że zakaz poznania (przemoc) jest Dobrem. I ten błędny stan poznającego i budującego Umysłu stał się równocześnie zalążkiem jego samo-niszczenia. Dokładnie tak samo zachowuje się umysł człowieka, który buduje i równocześnie niszczy siebie samego a jest to spowodowane zakazem poznania Tego, który człowieka stworzył, a przez Niego i przez Doświadczenie z Nim, również zakazem poznania samego siebie. A co gorsze zakaz ustanowił ten, który jest dla Człowieka Autorytetem i przez którego ma się dokonać poznanie.

Zakaz to przemoc. Szczególną rolę w budowaniu i niszczeniu odgrywa zakaz ustanowiony przez Autorytet od którego Człowiek jest fizycznie uzależniony. A taka właśnie relacja zachodzi między Rodzicem i Dzieckiem. Dziecko traktuje Rodzica jako kogoś świętego i nietykalnego. Jeżeli więc Rodzic zakaże Dziecku poznania w Doświadczeniu/ach, które są nam niezbędne do trwania ale sam będzie doświadczał to Dziecko podporządkuje się tym restrykcjom chociaż z oporami i protestując. Rodzicielski zakaz będzie jednak dla Dziecka aktem poniżenia i przemocy. Będąc jednak uzależnionym od Rodzica i w obawie przed jego reakcją na złamanie zakazu Dziecko nie odważy się wystąpić zbrojnie przeciwko zakazowi narzuconemu przez Rodzica lecz agresję wywołaną przez rodzicielską przemoc skieruje przeciwko samemu sobie i będzie tę czynność systematycznie powielać aż do samozniszczenia.

Zakaz poznania Rodzica przez Dziecko w Doświadczeniu jest więc wirusem niszczącym dziecięcy organizm poddany działaniu autoagresji. Niszczenie to dotyczy nie tylko układu nerwowego ale również układu immunologicznego i pozostałych. Najszybciej degeneruje się centrum i to co najbliżej centrum, czyli mózg oraz jego najbliższe i pochłaniające najwięcej zasobów organy, a więc oczy i słuch. To od mózgu zaczyna się destrukcja bardziej oddalonych organów organizmu. Destrukcja zaczyna się już na etapie życia płodowego kiedy matka chce zawłaszczyć i podporządkować sobie (nieświadomie) życie dziecka, by za jego pomocą leczyć swoje rany psychiczne zadane jej przez jej matkę hołdującą z dawien dawna zakazowi.

Najłatwiejszym i najszybszym sposobem na uruchomienie procesu naprawczego w organizmie jest więc usunięcie z Umysłu samego jądra wirusa zakorzenionego w podświadomości. Można to osiągnąć poprzez „poinformowanie” podświadomości (o przyczynie jej destrukcyjnej działalności) w stanie głębokiej relaksacji Umysłu gdy podświadomość jest otwarta i gotowa do przyjęcia jakiejkolwiek wiedzy. Wystarczy więc zmienić daną początkową w niej zapisaną i w miejsce zakazu wprowadzić informację o zdjęciu zakazu. Ot i cała filozofia reedukacji osobnika degradującego się pod działaniem zakazu. Dotyczy to zarówno tych skrajnych przypadków jak autyzm, Parkinson, Alzheimer czy stwardnienie rozsiane jak i tych pomniejszych na poziomie społecznym.

 

 

O uwalnianiu od przemocy i jej skutków.

11 maj

Po wielu latach prac nad przemocą w rodzinie udało mi się zidentyfikować i w miarę klarownie opisać przyczynę tego zjawiska, opisać konsekwencje oraz opracować sposób uwolnienia się od tego patologicznego zjawiska.  Zjawisko to, mimo iż patologiczne, było niezbędnym czynnikiem w historii rozwoju Życia, w tym ludzkości. Dokładne opisanie mechanizmu jest dość złożone i nie będzie przedmiotem niniejszej prezentacji. Nie zaprezentuję również systemu filozoficzno-etycznego i wychowawczego, który powstał jako następstwo rozwiązania problemu. To co chciałbym tutaj zaprezentować to przedsięwzięcie naukowo-biznesowe, które:

  1. pozwoli chociaż pewnej grupie ludzi uwolnić się od konsekwencji przemocy psychicznej, której doznali w dzieciństwie,
  2. zweryfikuje tezę główną metody metody wychowawczej, której wdrożenie – według mnie – powinno uwolnić następne pokolenia od patologicznej dziecięcej traumy i jej konsekwencji.

 

Tezę główną całej mojej teorii stanowi fakt, iż jakikolwiek zakaz, którego rodzic dopuści się w stosunku do dziecka jest przemocą w stosunku do dziecka i staje się zródłem pierwotnej traumy, którą nazywam wirusem umysłu. Filozoficznie rzecz ujmując wirus umysłu powoduje, że prawda i fałsz zostają zamienione miejscami a życie dorastającego człowieka powoli staje się hipnotyczną iluzją.

Konsekwencjami dziecięcej traumy są brak poczucia własnej wartości, niewiara we własne siły, a w konsekwencji niestabilność emocjonalna. Wymienione czynniki stają się przyczynami psychopatologii oraz zródłem działań autodestrukcyjnych, z których na co dzień nie zdajemy sobie sprawy. Ponieważ psychika (psyche) ma swoje ścisłe odbicie w sferze biologii (soma) więc zburzenia psychiczne powodują zaburzenia zdrowia fizycznego osobnika. Najbardziej wyrafinowanymi fizycznymi przejawami autoagresji są choroby centralnego układu nerwowego, choroby systemu immunologicznego oraz wszelkie inne choroby nowotworowe. Według mojej hipotezy również wszystkie inne choroby, w tym tzw. choroby wieku dziecięcego są śladami przemocy, której doznawali nasi przodkowie, śladami zapisanymi aż w naszym genomie.

Najprostszą metodą uwolnienia się od działania wirusa umysłu byłoby pozbycie się go. Trudno jest jednak tego dokonać gdyż zakaz, który inicjuje działanie wirusa jest chroniony jest przez kulturę pod postacią seksualnego tabu akceptowanego przez całą cywilizację, a nawet więcej. A nawet jeżeli zakaz zostanie pokonany przez nowe pokolenie i wirus przestanie działać to pozostaje cała rzesza ludzi już dotkniętych jego działaniem. Ponieważ wszelkie dolegliwości powodują obniżenie jakości życia każdego osobnika dotkniętego działaniem wirusa, więc jakiekolwiek działanie poprawiające samopoczucie jednostki jest wskazane.

Mój pomysł do tego właśnie się sprowadza a sprowadza się do spowolnienia lub wręcz do powstrzymania procesu autodestrukcji osobniczej przez dostarczenie człowiekowi wiedzy o tym co jest przyczyną jego dolegliwości. Dostarczenie wiedzy jest początkiem procesu przemiany psychiki osobniczej, która – odpowiednio stymulowana – może doprowadzić do dezintegracji pozytywnej i całkowitego wyeliminowania wirusa z umysłu człowieka. Jak przekonałem się (na własnym przykładzie) proces jest przyśpieszany jeżeli umysł człowieka znajduje się w stanie głębokiej relaksacji lub nawet hipnozy (autohipnozy) gdy emocje zakłócające proces są zredukowane do minimum.

Dlatego w moim biznesie chcę zastosować wsparcie technologiczne w postaci urządzenia służącego do relaksacji i równoważenia umysłu. Przed rozpowszechnieniem urządzenie było testowane w amerykańskich ośrodkach zajmujących się chorobą Alzheimera, stwardnieniem rozsianym, autyzmem; w ośrodkach penitencjarnych oraz wśród weteranów wojennych zajmujących się łagodzenie skutków stressu pourazowego. Ja chcę to wykorzystać do wspomagania rehabilitacji ludzi z zespołem traumatycznego stressu pochodzącego z wieku dziecięcego wykorzystując wiedzę, którą nabyłem w czasie gdy sam borykałem się ze skutkami stressu wywołanego nieświadomą przemocą psychiczną w rodzinie.

 

Mechanizmy obronne a zakazowe wychowanie dzieci.

05 lut